Spadające księżyce

Spadający księżyc z pamiętników Maria Kasprowiczowa.

- Pani Marysiu, chce pani posłuchać muzyki, którą ułożyłem do Hymnów pana Jana?
- Dlaczego pan o to pyta?- patrzę na niego z wyrzutem.
- Siostra moja zaśpiewa melodię do Święty Boże...
Wszystkie spojrzenia odruchowo skierowały się w moją stronę, jakby chcąc odczytać z mojej twarzy wrażenie, jakie zrobiły na mnie te sowa. Uroczysty jakiś wiew przeszedł przez pokój. Umilkły rozmowy wśród ciszy zabrzmiał tylko jeden wyskok, kobiecy głos: - Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny! po raz pierwszy słyszałem ten utwór, w którym zespoliły się w jednym napięciu dusza poety i wielkiego muzyka. Pokój stal się nagle za ciasny, aby pomieścić w sobie te dźwięki. Potęga ich rozrywała powietrze i serca.. przejmująca głębia tonów wyciska z oczu łzy. Tuz obok mnie siedział Jerzy, nieco nachylony, głowę miał spuszczoną- płakał. Który z nich obu jest mi w tej chwili bliższy? Tamten zaklęty w tonach wielki duch, któremu tyle zawdzięczam, czy ten siedzący obok mnie plączący chłopiec? Ściany pokoju gdzieś się cofnęły. Słyszę muzykę, słyszę śpiew, lecz nie widzę, kto gra i kto śpiewa. Czuje przy sobie obecność dwóch ludzi- obcych sobie- nie pogodzą się nigdy, będą toczyć ze
sobą walkę aż do końca, aż jeden z nich zwycięży.

Wymiary: 15,5 x 23,5 cm
Oprawa: twarda
Ilość stron: 262




Wydawnictwo: Twój Styl
Rok wydania: 2001
ISBN: 9788371633454